Archiwum kwiecień 2006


kwi 20 2006 ale wsypa
Komentarze: 6

    Długo tu nie zagładałam zajęta układaniem życia od nowa.  Wiele się wydarzyło, wiele jeszcze będzie. Napiszę zartobliwie, żeby  tego horroru jeszcze raz nie przeżywać tak intensywnie.

Otóż świętowaliśmy z Puzlem rok naszego niemałżeńskiego pożycia.  Była ulubiona knajpka, rozmowy, prezenty. Nieźle zaprawieni przy barze różnorodnymi napojami ruszyliśmy za rączkę.  W taksówce, kiedy Puzel wymienił nazwę mojej ulicy powiedziałam obrażonym tonem:

-Zapłać Panu i odprowadź mnie na piechotę. Będzie dłużej...

Na co Puzel wymienił nazwę znanej mi uliczki. Uliczka , w której robiliśmy razem winko. I nie tylko.

Tam czule objęci, trafiając kluczem nie od razu,  i upominając się nawzajem pijackim : Ćśś!!!   Wkroczyliśmy do mieszkania. Po czym wiadomo w kierunku łóżka. Po zapamiętałym, szalonym i zupełnie pozbawionym pruderii i zachamowań seksie padliśmy poplątani i szczęśliwi.

Rano.  Walenie do drzwi. Pani Żona w towarzystwie siostry i bliżej mi nieznanej kobiety.  Ubraliśmy się równie szybko jak się rozbieraliśmy.  Puzel śmieje mi się do ucha.  Ja szarpię go za koszulę i dramatycznym szeptem,  urywając mu guziki:

-Z czego się czubku śmiejesz??? 

-Fosy przyszły!!!!  - (Tu odsyłam do "Madagaskaru")

Sprawa się rypła, Nasz misterny plan opuszczenia mieszkania poszedł w .....

Działy się rzeczy straszliwe,  dostałam w twarz, raz oddałam , Puzel mnie bronił,   wszystko to w świetle niedzielnego poranka.

W efekcie wyprowadził się z domu,  ale mnie nie opuścił. Planujemy wspólne życie.

PS/ Pan Mąż wiedział o nas od stycznia, powiedziałam mu, uczciwie stawiając sprawę, na co olał mnie twierdząc:

-A rób sobie ,kurwa, co chcesz! Mnie to nie obchodzi!

No to zrobiłam...

i.s.a.b.e.l.a : :